Dom Św. Siostry Faustyny Kowalskiej w Ostrówku

W minioną niedzielę odwiedziłem – oczywiście rowerem – dom św. Faustyny w Ostrówku gm. Klembów (około 30 km na północny-wschód od Warszawy).

Dom w Ostrówku wybudowała rodzina Lipszyców w 1913 roku. W lipcu 1924 Helena Kowalska (późniejsza Św. Faustyna) wyruszyła na poszukiwanie klasztoru do Warszawy. Tutaj chodziła od zakonu do zakonu, ale nigdzie nie chciano jej przyjąć, bo jako jedno z dziesięciorga dzieci ubogich rolników ze wsi Głogowiec (Wielkopolskie) była zbyt biedna. W końcu przełożona klasztoru Matki Bożej Miłosierdzia przy ul. Żytniej uznała, że ją przyjmie, ale kandydatka wcześniej musi zarobić na wiano. Ks. Jakub Dąbrowski, proboszcz parafii Św. Jakuba, wcześniej proboszcz Klembowa, skierował ją do zaprzyjaźnionej rodziny Lipszyców, do Ostrówka.

Pani Aldona Lipszycowa po latach napisała we wspomnieniach: „Mąż mój prosił proboszcza parafii św. Jakuba w Warszawie na Ochocie o kogoś do pomocy w domu dla mnie. Ksiądz kanonik Jakub Dąbrowski był kiedyś proboszczem w Klembowie, przyjaźnił się z moim mężem, chrzcił go, dawał nam ślub i chrzcił wszystkie nasze dzieci. Ksiądz przysłał nam Helenę Kowalską z kartką, że jej nie zna i że życzy, żeby się nadała. Hela przyszła do nas z malutkim węzełkiem. W chustkę zawiązany był cały jej majątek, zabrany z domu rodziców”…. „Pamiętam jej zdrowy, radosny śmiech. Śpiewała dużo i mnie jej osoba kojarzy się z pieśnią, którą najczęściej śpiewała, i której się od niej nauczyłam: „Jezusa ukrytego mam Sakramencie czcić”. Teraz, gdy dowiedziałam się o jej drodze, zrozumiałam, że ta pieśń była całą treścią jej życia. Zrobiła wrażenie zdrowej, pogodnej, nawet wesołej. Gładkie rudawe włosy, duży warkocz, miła, jasna, spokojna twarz nieco piegowata”.
„ – I tak została naszą nianią” – wspomina 90-letnia dziś Maria Nowicka z domu Lipszyc. Miała pięć lat, kiedy ją i jej brata bliźniaka bawiła przyszła święta. – „Nosiła w sobie rzadką szlachetność. Była dobra, życzliwa, a przy tym tak bezpośrednia i zwyczajna, że pokochaliśmy ją od razu”.

Lipszycowie przyjęli Helenę do pracy w charakterze służącej. Do jej obowiązków należała troska o dom i opieka nad czwórką dzieci. W ten sposób „Helenka” zarabiała na wyprawkę, wymaganą wtedy przy wstąpieniu do klasztoru. Codziennie uczestniczyła we Mszy Św. w pobliskim Klembowie. Wzorowo wywiązywała się z powierzonych prac. Była traktowana jak członek rodziny, dlatego tak trudno było się z nią pożegnać po roku pracy.

Pierwszego sierpnia 1925 r. Helena przekroczyła próg domu Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia na ul. Żytniej w Warszawie i otrzymała imię Faustyna. Św. Faustyna wspominając czas pobytu w Ostrówku zanotowała: „Bóg napełnił duszę moją światłem wewnętrznym głębszego poznania Go, jako najwyższego dobra i piękna. Poznałam, jak bardzo mnie Bóg miłuje”.

„Przedwieczna jest miłość Jego ku mnie. Było to w czasie nieszporów – w prostych słowach, które płynęły serca, złożyłam Bogu ślub wieczystej czystości. Od tej chwili czułam większą zażyłość z Bogiem, Oblubieńcem swoim. Od tej chwili uczyniłam celkę w sercu swoim, gdzie zawsze przestawałam z Jezusem”. (Dz. 16)



Źródło:
https://tadeuszczernik.wordpress.com/2013/06/18/dom-sw-siostry-faustyny-kowalskiej-w-ostrowku/